Moje wszystko

Polizana pizza

Dziś na obiad Mały zamówił sobie pizzę, za którą sam zapłacił. Parę chwil później, wpadł wzburzony do kuchni:

– Do wywalenia ta pizza! Do wywalenia! – krzyczał z rozpaczą.

– Co? Dlaczego? Co się stało? – wygrzebałam się spod sterty przeterminowanych torebek z przyprawami, które właśnie porządkowałam.

– Bo Duży jest okropny! Siedział i gapił się tylko, a Marcelek (jeden z naszych kotów), wylizał mi wszystkie kawałki! A on go nawet nie odgonił!

– Duży, czeeeeemu nie odgoniłeś kota, skoro widziałeś, że liże pizzę Małego? – zapytałam baaaardzo łagodnie..

– No bo jak już wylizał, to po co go miałem odganiać? Przecież pizza i tak już była polizana..

Dajcie mi siłę, bo wyjdę z siebie.. 😀

Duży - Zespół Aspergera

Radosna nowina

Fiksacja Dużego na temat wojny, podbicia świata i zamachu stanu, rośnie. Dziś przyszedł ze szkoły z radosną nowiną:

– Dostałem 5 z geografii!

– Super! Bardzo się cieszę! A za co?

– Za aktywność na lekcji i za plany podboju świata. Pani bardzo spodobał się mój pomysł, co zrobić z uczniami, którzy się nie uczą. Powiedziała, że zagłosuje na moją partię…

– A co zrobić z tymi uczniami? – zainteresowałam się nieopacznie…

– Jak to co!? Skoro nie ma z nich żadnego pożytku, niech idą pracować do gułagu!

Rany Julek!…

Wyciągam zakupy z torby, m.in. piżamy dla Małego, które kupiłam mocno okazyjnie w jednym hipermarkecie (2 w paczce za 45 zł!).

– Dlaczego one są pasiaste? Dobrze, że nie ma już wojny, bo Małego by mogli za Żyda wziąć i zagazować!

– Są pasiaste, bo tylko te były w takiej cenie, a poza tym są brdzo ładne! Co Ty ostatnio masz z tą wojną? – zdenerwowałam się.

– Bo w gimnazjum, Pani kazała nam obejrzeć film o chłopcu, który miał pasiaste ubranie i wzięto go za Żyda i zagazowano… To był straszny film. Nie rozumiem dlaczego musiałem go obejrzeć.

Jest dopiero południe. Ciekawe co jeszcze dziś usłyszę…

Moje wszystko

Zoologiczny

Byliśmy dziś z Małym na zakupach. Mały nie umie obojętnie przejść obok sklepu zoologicznego, więc musieliśmy wejść obejrzeć zwierzątka. Dziś widzieliśmy papugę i króliki. Oczywiście najważniejszym punktem w sklepie, są akwaria. Mały uwielbia rybki i od długiego czasu próbuje nas na nie namówić. Chodzimy, oglądamy, cieszymy się, bo ta rybka machnęła ogonkiem, a ta na nas popatrzyła. Nagle słyszę psie szczekanie, a zaraz potem miauczenie. 

– Gdzieś tu jest kot! Chodź, poszukamy! – drę się do Małego i lecimy. 

Chodzimy, szukamy.. Pies szczeka co jakiś czas, na zmianę z miauczącym kotem. Papuga w klatce wisi do góry nogami i huśta się jak szalona! Kota i psa nigdzie nie ma. Zaczynam myśleć, że zwariowałam, kiedy nagle papuga zatrzymuje się, siada na gałęzi na wprost mnie i… szczeka! A zaraz potem miauczy! Wybuchnęłam śmiechem. Nie zwariowałam. To tylko papuga zrobiła mnie w konia 😉

Duży - Zespół Aspergera

Rozmowa

Duży niedawno został zaproszony na rozmowę z terapeutką, w pewnej Bardzo Ważnej Sprawie. Oboje byliśmy mocno podekscytowani. Duży poszedł, ja zostałam na korytarzu. Wrócił po pięciu minutach.

– No i co? Co ustaliliście z Panią A? – zapytałam gorączkowo.

– Że będę robił coś z M. I że ona nie wiedziała, że ja potrafię robić takie fajne filmy! I że to bardzo fajnie! Powtórzyła to z milion razy!

– To chyba super, że Pani A tak Cię chwaliła? Nie cieszy Cię to?

– Nie, bo ja poszedłem do niej po konkrety, a nie żeby milion razy powtarzała to, co ja już wiem…

Oj ciężko będą z nim mieli pracodawcy. Albo pracownicy… 😉

Duży - Zespół Aspergera

Weselej

Po południu wyszło słońce. Zachciało mi się żyć i poleciałam do garów. Ugotowałam łazanki z kapustą i boczkiem i usmażyłam naleśniki z nutellą. Duży przyglądał mi się z uwagą.

– Czemu się tak cieszysz? – zapytał w końcu.

– Bo pięknie się zrobiło! Słońce wyszło i od razu jest jaśniej i weselej!

– To nie słońce. To ja. – uświadomił mnie syn mój i poszedł do komputera modelować, grać czy jeszcze coś innego robić. I przyniósł dziś kolejną 5. Czyli faktycznie to on rozjaśnił mój dzień.

😉

Duży - Zespół Aspergera

Serdzuszko

Byłam dziś na pierwszych konsultacjach w szkole Dużego. Przypomnę, że Duży jest uczniem 1 klasy technikum. Straszliwy to dla mnie stres. Większy chyba niż dla Dużego… Przypomnę też, że wolą naszą, Duży uczy się indywidualnie na terenie szkoły. Nauczycieli trafił cudnych. Szkoła też przyjazna. Z panią od języka polskiego od razu znalazłam wspólny język. Cudownie uśmiechnięta, delikatna i miła do bólu, drobna kobitka, która działa Kubie na nerwy jak nikt inny… 

– Ona jest za miła, ta pani, mama! – słucham prawie codziennie. – Ona mówi do mnie SERDUSZKO! 

Poszłam więc dziś do pani, poprosić, żeby nie była taka miła dla Dużego… Ciężko na sercu mi było, bo pani K. naprawdę jest świetna. Poprosiłam ją jednak o mniej Serduszek i Złotek, a potem gadałyśmy o tym autyzmie i gadałyśmy.. Z półtorej godziny. I wypłynęly nam, całkiem niechcący, różne sprawy, o których pewnie nigdy nie rozmawiałabym z innym nauczycielem. I całkiem osobiste i mniej osobiste.. Aż teraz sobie tak myślę, że to niebezpieczne jest, tak obdarzyć zaufaniem osobę, której się wcale nie zna…Poza tym jestem dumna z Dużego, ponieważ w pierwszym miesiącu nauki, otrzymał więcej dobrych ocen, niż w poprzednich latach. Oby tak dalej! 🙂

 

Oceny