Kocim okiem · Moje wszystko

Mru.

Dzień dobry. To ja Wasz Mru. Nie pisałem nic bardzo długo, bo ciężko zachorowałem. Nie jest to niczyja wina, że tak się stało. Wetka i Duża Tymczasowa mówią, że często się tak dzieje z kotkami, które pochodzą z dużych skupisk. Jak pamiętacie ja właśnie z takiego miejsca pochodzę. Zaczęło się od tego, że siusiałem w różne miejsca. Później Duża zauważyła, że moje siuśki się pienią i zaniepokoiła się na poważnie. Ukradła mi siuśki i oddała wetce. Pisałem o tym ostatnim razem. Wyniki były bardzo niedobre. Wetka powiedziała, że teraz muszą ukraść mi trochę krwi, żeby z niej przeczytać co mi jest. Nie było łatwo. Nie chciałem, żeby zabierali mi krew, która jak powszechnie wiadomo jest potrzebna, żeby żyć. Jestem tylko małym kotkiem. W moim małym ciałku i tak jest jej malutko, więc nie rozumiem jak oni wszyscy mogli jeszcze tę odrobinkę próbować mi zabrać. Wetka pokłuła mi trzy łapki, bo nie chciałem się zgodzić, żeby krew poleciała. Wyniki z krwi nie były złe i wcale nie potwierdziły tego, co podejrzewała wetka. Najpierw myśleliśmy, że zatrułem się kwiatkiem. Wetka nic więcej moim Dużym nie mówiła. Dopiero po jakimś czasie wyznała, że podejrzewa, że jestem chory na śmiertelną chorobę – FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej). Duża mówi, że na pewno nie wiecie co to jest FIP, więc zacytuję z pewnej strony: „Zakaźne zapalenie otrzewnej kotów jest chorobą wywoływaną przez infekcję koronawirusem. Wiele różnych odmian koronawirusa może zainfekować kota, jednak większość z nich nie wywołuje choroby. Odmiany wywołujące FIP są odróżniane poprzez swoją zdolność do inwazji i rozwoju w komórkach białych krwinek. Zainfekowana komórka przenosi wirusa poprzez ciało kota. Silna reakcja zapalna zachodzi w tych tkankach, w których ulokowały się zainfekowane komórki. Dochodzi do wzajemnego oddziaływania na siebie układu immunologicznego i wirusa, które powoduje chorobę.” … „Obecnie FIP jest uważany za śmiertelną chorobę. Niestety, nie istnieje jak na razie żadne lekarstwo. Podstawowym celem terapii jest udzielenie kotu opieki i złagodzenie objawów choroby. Niektóre lekarstwa mogą powodować jej krótkoterminowe złagodzenie u niewielkiego procenta pacjentów. W niektórych przypadkach okazuje się pomocne podanie kotu mieszanki kortykosteroidów, leków cytotoksycznych i antybiotyków wraz z podawaniem odpowiedniego pożywienia i płynów.” Jak sami widzicie FIP jest okropną chorobą, której nie da się wyleczyć. Dostałem od razu lekarstwa, które sprawiają, że lepiej się czuję. Łykam tabletki, które pomagają mojej wątrobie się regenerować. Mam silną żółtaczkę. Okropnie schudłem i wcale nie mam chęci na zabawę. I ciągle mam wysoką gorączkę. Mój Łatek próbuje zachęcić mnie do wspólnych ganianek, ale ja nie mam siły. Duża czasem musi mi trochę pomóc odgonić Łatka, bo ja nie daję sobie rady sam. On jest za ciężki. Ja teraz bardzo dużo śpię. Wetka powiedziała, że muszę mieć dużo spokoju i miłości. Moja Duża ciągle mnie przytula, głaszcze i prosi po cichutku, żebym dał z siebie wszystko i wyzdrowiał na przekór wszystkiemu. Troszkę jej posłuchałem. Jakiś czas temu w moim brzuszku zaczął się już gromadzić płyn, który pojawia się przy tej chorobie. Teraz płynu nie ma. Znikł. Wczoraj byłem u wetki na wizycie kontrolnej. Miałem robiony test na inną chorobę, która nazywa się FIV, bo Duża i Duża Tymczasowa zaczęły się martwić moim chudnięciem. Znowu musiałem oddać trochę swojej krwi, żeby zobaczyć czy tamta druga paskudna choroba też mnie zjada. Moja Duża stała cały czas przy teście i obserwowała czy pojawią się dwie czy jedna kreska. Bała się tak okropnie, że aż rozbolał ją brzuch. Na szczęście okazało się, że nie jestem chory na FIV. Teraz wszyscy zastanawiają się dlaczego jestem taki chudy. Na dodatek dostałem paskudny katar, który nie pozwala mi normalnie oddychać. Wydzielina wydostaje się z nosa na zewnątrz, oblepiając obie dziurki i zasychając nie pozwalając powietrzu przedostać się do mojego noska. Duża wyciera mi nosek zwilżonymi chusteczkami i wpuszcza kropelki. Przez tydzień brałem antybiotyk, ale nie pomagał i zacząłem się denerwować. Antybiotyku już nie biorę. Moja Duża, wszyscy znajomi i moi przyjaciele z forum miau nieustannie trzymają kciuki i błagają mnie, żeby wyzdrowiał. Bardzo chciałbym być zdrowy. Mam dopiero rok. Duża mówi, że w ciągu kilku ostatnich tygodni bardzo się postarzałem i wyglądam teraz jak koci dziadziuś. Chciałbym znaleźć sposób na wygonienie zielonych glutów z mojego noska, bo one w tej chwili są moim największym utrapieniem. Gdyby ich nie było, może jadłym więcej i nie byłbym taki chudziutki. Nie chcę, żeby moja Duża się martwiła o mnie. Chciałbym żyć jak najdłużej z nimi, bo wiem, że mnie kochają. Nie wiem ile czasu jeszcze mi zostało. Wiem, że moi Duzi i wetka robią wszystko, żebym został z nimi, ale ja jestem coraz słabszy. I leczenie też przebiega bardzo powoli a czasem staje całkiem w miejscu. Niedługo zacznę kolejną serię zastrzyków, po której chciałabym poczuć się naprawdę lepiej. Tymczasem idę odpocząć na swoim ulubionym balkonie, dopóki świeci jeszcze słońce. Pozdrawiam wszystkich czytelników –

– Mru zmęczony.

P.S. Mój kochany Mru, po którym dostałem imię, dostał nowego kotka na przechowanie. Jest podobny do mojego Łatka i został zabrany od ludzi, którzy go bili. Jest jeszcze bardzo młody, ale przesłodki, kochany i doskonale umie udawał surykatkę, o czym możecie przekonać się TUTAJ. Mrułat szuka kochającego domku. Czy Twoje kolanka są wolne?

Dodaj komentarz