Jakąś godzinę temu ktoś zaczął dobijać się do moich drzwi i okien. Świecił po oczach zimnymi ogniami, fajerwerkami i ogłuszał petardami. Mały z otwartą buzią i z zachwytem przyglądał się nieznajomemu osobnikowi. Duży smacznie spał. Małżonek mrugał do mnie wiadomościami na gg. A ja przerażona myślałam jak się pozbyć intruza.. Niestety, nie udało się. Wdarł się siła i już się go nie pozbędę. Bo oto przyszedł do mnie Hałaśliwy, Trochę Pachnący Szampanem i Strzelający Bąbelkami, i Wcale Przeze Mnie Nieoczekiwany Nowy Rok. Siedzi na przeciwko mnie i uśmiecha się tajemniczo i trochę szelmowsko. Trąca mnie przyjaźnie i mówi: "nie bój się. Nie jestem taki straszny." I tak sobie myślę teraz, że może będzie całkiem fajny. Że może przyniesie jakieś zmiany na lepsze. Wraz z jego przyjściem obudziła się we mnie dawno uśpiona nadzieja na lepsze jutro. Wyciąga do mnie dłoń w przyjacielskim geście. Ja też podaję mu swoją. I tak sobie siedzimy ściskając swoje dłonie i robiąc plany na rok 2009. To jeszcze raz, tym razem już całkiem z przekonaniem: Szczęśliwego NR 2009 🙂 Żeby nie było wątpliwości, chodziło mi o Nowy Rok, nie o numerek… Aczkolwiek Szczęśliwych Numerków też Wam życzę 😉