Duży - Zespół Aspergera

Prezenty

Z różnych powodów, prezenty Mikołajkowe wręczyliśmy chłopcom już wczoraj wieczorem. Duży otrzymał piżamę Star Wars. Naprawdę wydawało mi się, że spełnia kryteria jego akceptowalności. Długość spodni taka ja trzeba. Długość rękawków też. Materiał miły w dotyku. Nadruk w porządku. Ale… Ale guma w pasie!

– Nie pałam optymizmem jeśli chodzi o tą gumę – powiedział – ona nie jest niczym opakowana.Chociaż jak dostałem pierwszą piżamę, to też jęczałem, że ma sznurki. A teraz już się przyzwyczaiłem i ją lubię.

– Hura! Pierwsze oznaki dojrzałości! – krzyknęło mi w głowie radośnie. Tymczasem dziecko spojrzało na opakowanie. –

– Jakiś strasznie stary dziad jest na tym zdjęciu, w mojej piżamie. – oznajmił patrząc na zdjęcie trzydziestoparoletniego (a może nawet nie…) modela, prezentującego rzeczoną odzież do spania.

– Duży… On jest w wieku Twojego ojca, ten „stary dziad”… Tata przecież nie jest stary…

–  Przecież taki bardzo młody też nie jest.

Lepiej jednak nie wdawać się jeszcze w dyskusję na temat oceniania wieku. Ja też mam prawie 40, ale wolę myśleć, że wciąż jestem młoda. Bardzo. A potem w przedpokoju toczyła się bitwa na „małego Nerfa”, którego Mały dostał na Mikołajki. Ogromny Nerf grzecznie czeka w szafie na 24 grudnia. Piski i okrzyki radości mąciły spokój sobotniego wieczoru. Lubię to! 🙂

Moje wszystko

Przykazanie pierwsze: kochaj brata!

Uwielbiam słuchać a czasem nawet podsłuchiwać rozmowy moich dzieci. Albo rozmowy któregoś z synów z tatą. Ostatnio Duży zapytał M:

– Tataaaa, a dlaczego w słowie analfabeta jest anal?

– Bo analfabeci mają życie do dupy! – odpowiedział M. I była to najwyraźniej odpowiedź wyczerpująca, bo Duży dał spokój.

Innym razem chłopcy przekomarzali się, który z nich lepiej tańczy.

– To wcale nie jest taniec, tylko jakieś machanie! – krzyczał duży patrząc na wygibańce Małego.

– Ja na pewno tańczę duuuużo lepiej!

– Taaa, na pewno! Jak ty wychodzisz na parkiet, to wszyscy szykują sobie środkowy palec do pokazania! – odgryzł się Mały.

Czasem muszę inetrweniować, bo dogryzanie sobie przeradza się w kłótnie i awantury, ale często jest tak, że sami sobie radzą z rozladowaniem napięcia. Dziś rano Duży wyzwał Małego:

– Stoisz na środku jak ten idiota! Przejść nie można! Jak mam buty założyć?

– Nie drzyj się! Kochaj brata! I pomagaj mu w każdej sytuacji! – odkrzyknął Mały i najspokojniej w świecie opuścił przedpokój. Ahhh te dzieci.. 🙂