”Lepiej wstać o 8 rano po zakupy w Biedronce, niż na 12 do szkoły.”
Duży
Lepiej, prawda? 😁
Dwóch braci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, matka i ojciec z ZA, cztery koty. I to wszystko w mieszkaniu na pierwszym piętrze, w dużym mieście w centralnej Polsce.
”Lepiej wstać o 8 rano po zakupy w Biedronce, niż na 12 do szkoły.”
Duży
Lepiej, prawda? 😁
„Wielka Sobota byłaby wielka, gdyby miała 25 godzin. A tak to jest średnia. A nawet normalna.” – Duży.
Co racja, to racja.
🙂
– Ja nie mam wrogów mamo! – Mały rzeczywiście jest przyjaźnie usposobiony.
– Dobrze jest mieć wroga – mówi Duży. –Możesz gardzić nim w myślach, kiedy Ci się nudzi.
Wiedzieliście? 😃
– Tato, czy wiesz jaki jest pożytek z MIECIA brata?
– No, jaki?
– Żaden!
🙂
Duży czeka na komputer. I tylko o tym mówi. Komputer został zamówiony tydzień temu i jutro będzie do odbioru. Ale do jutra jest jeszcze szmat czasu! Więc już od rana Małemu zostało nakazane posprzątanie pod biurkiem, za biurkiem i na biurku, w celu zrobienia miejsca na nowy nabytek. Duży leży na łóżku, ogląda Youtube i rechocze. Żeby zabić czas. A niedawno uraczył mnie taką informacją: „jak jutro odbierzemy komputer, to spłynie na mnie magia sześciu słońc!” Cokolwiek miało to znaczyć… Jutro mamy warsztat kulinarny w naszym Klubie Rodzica przy JiM. Już nie mogę się doczekać. Liczę na doskonałą zabawę i mile spędzony czas 🙂
Uwielbiam słuchać a czasem nawet podsłuchiwać rozmowy moich dzieci. Albo rozmowy któregoś z synów z tatą. Ostatnio Duży zapytał M:
– Tataaaa, a dlaczego w słowie analfabeta jest anal?
– Bo analfabeci mają życie do dupy! – odpowiedział M. I była to najwyraźniej odpowiedź wyczerpująca, bo Duży dał spokój.
Innym razem chłopcy przekomarzali się, który z nich lepiej tańczy.
– To wcale nie jest taniec, tylko jakieś machanie! – krzyczał duży patrząc na wygibańce Małego.
– Ja na pewno tańczę duuuużo lepiej!
– Taaa, na pewno! Jak ty wychodzisz na parkiet, to wszyscy szykują sobie środkowy palec do pokazania! – odgryzł się Mały.
Czasem muszę inetrweniować, bo dogryzanie sobie przeradza się w kłótnie i awantury, ale często jest tak, że sami sobie radzą z rozladowaniem napięcia. Dziś rano Duży wyzwał Małego:
– Stoisz na środku jak ten idiota! Przejść nie można! Jak mam buty założyć?
– Nie drzyj się! Kochaj brata! I pomagaj mu w każdej sytuacji! – odkrzyknął Mały i najspokojniej w świecie opuścił przedpokój. Ahhh te dzieci.. 🙂
– Mamo, a Duży to chyba będzie musiał niedługo zacząć się golić pod pachami!
-Taaak? – zdziwiłam się grzecznie i umierając z ciekawości co będzie dalej.
– Nooooo! Widzialem jakie ma tam długie włosy! O takie ma! – i tu Mały rozcapierzył palce, zgiął rączki w łokciach i zaprezentował długość i objętość włosów pod pachami Dużego…
A tak poza tym, odebrałam orzeczenie Małego. Punkty od 5 do 8 mamy na wymaga. Orzeczenie zostało wydane na 3 lata. I ani słowa o skali Barthel… Póki co..
Duży w tym roku skończy 14 lat. Jest prawie tak wysoki jak ja. I podobno podobny do mnie. Duży się denerwuje kiedy moje koleżanki mówią, że wyglada jak mama. – Nie chcę wyglądać jak dziewczyna! Zrób coś mamo, żebym nie wyglądał jak Ty! Mało tego, że podobny do mnie, to jeszcze wiele osób myli nas przez telefon czy domofon. 😉 – Kiedy wreszcie będzie ta mutacja? Mamo, moim największym marzeniem jest, żebym po mutacji miał piękny głos i żebym świetnie śpiewał. Na razie Duży ćwiczy śpiewanie przez internet. Na jakiejś karaokowej stronce. Z kolegami z podstawówki. Słyszałam już „We are the world”, „Last Christmas” i „Impossible” w trzech różnych wykonaniach, z czego każde pozostawiało wiele do życzenia. Oprócz tego śpiewają też inne „przeboje”, których nie znam, ale oni najwyraźniej tak. Oprócz śpiewania na topie wciąż pozostają gry. Duży zebrał sobie pieniądze na ps vitę. Gdyby to musiało trwać miesiące, to pewnie by mu się nie udało. Dzięki prezentom gwiazdkowym od różnych cioć, babć, wujków, ciotek, udało mu się w sezonie świątecznym zebrać 90% potrzebnej kwoty. Resztę dorzuciliśmy w ramach prezentu gwiazdkowego. Inna fiksacja dotyczy namiętnego kupowania kuponów paysafe card i płacenia nimi za gry w steamie. Najpierw był problem ze znalezieniem miejsca, gdzie można owe kupony nabyć. Duży przekopał internet i zapytał: – Mamo, czy na naszym osiedlu jest „Kropka Ruch”? Bo tylko tam kupimy paysafe card! Zastanowiłam się chwilkę, bo nie zrozumiałam o co zostałam zapytana. Kropka Ruch? Aaa, kiosk ruchu… Od tamtej pory Duży używa tylko tej nazwy. Oczywiście nie w stosunku do wszystkich kiosków, tylko do „kropki ruch”. Do Kropki Ruch nie dotarłam. Kupon nabyłam w Realu. Ostatnio zakupy zostały zawieszone, z powodu zapaści finansowej obu synów. M. wyjechał w delegację, wobec czego obaj śpią ze mną. O ile przy naszej dwójce łóżko zachowuje całkiem przyzwoite rozmiary, o tyle przy trójce staje się przeraźliwie wąskie i krótkie. Duży gada przez sen, Mały okłada mnie pięściami i stopami przy każdym przewrocie na drugi bok. Do tego dochodzą koty, pluszaki (hipopotam, gronkowiec złocisty i miś, który w przeszłości należał do mnie), druga kołdra i dwa dodatkowe jaśki, które w tajemniczy sposób rano znajdują się wszędzie, tylko nie pod głowami. Mimo wszystko lubię mieć ich przy sobie. Wszystkich 🙂
Niedobry to czas dla nas. Niedobry dla Dużego. Nie wiem co się z nim dzieje, ale jak szybko nie przejdzie to nie wytrzymam i mu wtłukę. Wszystko jest na nie. Do szkoły nie pójdzie, pani nie lubi, na wycieczkę nie pojedzie, z nikim się nie zaprzyjaźni, w poniedziałek terapia jest beznadziejna, panie są głupie, dzieci go nienawidzą i vice versa, nie bedzie mnie słuchał i w ogóle „nie chcę z Tobą rozmawiać nigdy więcej” wylazło z niego na przystanku jakis czas temu. Skierowane do mnie. Mały słucha i bierze przykład. Małża nie ma, wyjechał dziś w delegację. Duży nie spał pół nocy, znów nie poszedł do szkoły, bo jak zadzwonił mój budzik, to on właśnie zasnął i nie dał się obudzić. Jutro mam zamiar iść do pedagoga szkolnego na rozmowę, wydaje mi się, że nauczyciele za bardzo się starają wdrożyć go w życie szkolne. Wiem, że wychowawczyni się stara, jestem z nią w stałym kontakcie, ale takie zabiegi przynoszą u Dużego efekt odwrotny od zamierzonego. Więc Duży się buntuje, buntem jakiego jeszcze nie znałam w jego wykonaniu. Zastanawiam się, czy ten Rispolept jeszcze w ogóle działa. W dodatku w domu wszystko z kątów wyłazi i woła, że Święta idą i czas na porządki. Od dwóch dni spod wanny coś zielone wyłaziło o zapachu znajomym. Liczyłam na to, że rozwiążę zagadkę wywalając wszystkie graty zza wanny i przeglądając butelki, odkrywając która cieknie. Niestety. Wyciek się nie ujawnił, butelki nie ciekną. Umyłam podłogę, wywaliłam to, co stare, zielone przestało wyłazić. Misja spełniona została połowicznie, bo wciąż nie wiem co to było. W połowie mycia wanny zabrakło mi szorowidła. Zakupiłam cudny wc cleaner Oli i Sebastiana, dalej szorować będę jutro. Kalendarz adwentowy stoi i ma już dwa elementy. Podoba się i mnie i chłopakom. Dziękuję za uwagę.
– Mamo, a dlaczego ludzie biorą domowe leki na obstrukcję? – zapytał mnie dzisiaj Duży. Oczywiście w autobusie. Zastanawiam się dlaczego on mnie pyta o takie rzeczy akurat wtedy, kiedy jedziemy na terapię. Wyszło mi, że ten czas, który spędzamy w autobusach, jest czasem wolnym od wszystkich innych zajęć. Czyli po prostu czasem, który spędzamy razem, kiedy możemy porozmawiać i poświęcamy się tylko sobie. Nic nas nie odrywa, nie trzeba wytrzeć kurzu, pozmywać naczyń, obrać ziemniaków, odrobić lekcji. Właśnie ten czas Duży wybiera na zadawanie pytań. Wcześniej zapytał mnie, dlaczego jego kolega z klasy, z którym na początku roku się zaprzyjaźnił, nagle przestał spędzać z nim tyle czasu, a rozmawia z innym kolegą. – Dlaczego wszyscy go lubią? Nawet Ci z trzeciej klasy! Dlaczego ja nie mogę się z nimi zaprzyjaźnić? – Te pytania nie są łatwe. A odpowiedzi na nie są jeszcze trudniejsze. Duży chce mieć kolegów, przyjaciół… Chce spędzać z nimi czas, umawiać się po szkole. Jednak jest inny. Dzieciom ciężko jest zaakceptować jego zachowania. Nie rozumieją dlaczego Duży pyta: „czy jak zmarła Twoja babcia, było Ci smutno?” Duży wyzwala w nich agresję, prowokuje do wyśmiewania go. Jak pomóc Dużemu? Dziś na terapii Duży popadł w konflikt z kolegą z grupy. Była to prowokacja, kontrolowana przez terapeutkę, ale Duży nie dał rady. Ponieważ kiedy wyszedł z zajęć, mnie jeszcze nie było, terapeutka zaprosiła go na kolejne zajęcia. Okazało się, że dobrze się stało, ponieważ Duży miał czas się wyciszyć i przy okazji trochę rozwiązać konflikt z kolegą. Na koniec zajęć okazało się, że całkiem nieźle się rozumieją. Duży sam próbuje odnaleźć odpowiedź na pytanie „dlaczego ONI mnie nie chcą w swoim gronie”. Dziś powiedział: „wydaje mi się, że Bóg specjalnie nie pozwala mi się z nimi zaprzyjaźnić, bo to mogłoby być dla mnie złe w przyszłości”. A ja mam tylko nadzieję, że kiedyś znajdzie kogoś, komu będzie mógł powierzyć się bez strachu o przyszłość.