Dziś na obiad Mały zamówił sobie pizzę, za którą sam zapłacił. Parę chwil później, wpadł wzburzony do kuchni:
– Do wywalenia ta pizza! Do wywalenia! – krzyczał z rozpaczą.
– Co? Dlaczego? Co się stało? – wygrzebałam się spod sterty przeterminowanych torebek z przyprawami, które właśnie porządkowałam.
– Bo Duży jest okropny! Siedział i gapił się tylko, a Marcelek (jeden z naszych kotów), wylizał mi wszystkie kawałki! A on go nawet nie odgonił!
– Duży, czeeeeemu nie odgoniłeś kota, skoro widziałeś, że liże pizzę Małego? – zapytałam baaaardzo łagodnie..
– No bo jak już wylizał, to po co go miałem odganiać? Przecież pizza i tak już była polizana..
Dajcie mi siłę, bo wyjdę z siebie.. 😀