Kolejny raz kłopoty z kręgosłupem pokrzyżowały mi plany.. Od soboty leżę, skutecznie unieruchomiona przez to, że źle się schyliłam przy zakładaniu butów. Biorę miliony leków i już jest lepiej, ale z domu nie wychodzę. To Duży zaprowadził dziś Małego do szkoły i pójdzie go odebrać. Zrobił małe zakupy w drodze powrotnej. I nawet interesuje się moim samopoczuciem, nie odmawia moim prośbom o herbatę czy inną kanapkę. Coraz częściej wierzę, że da radę w dorosłym życiu. Jest jeszcze dużo czasu, żeby nauczył się żyć samodzielnie, zarabiać, dbać o innych. Będzie dobrze 🙂