Duży - Zespół Aspergera

Uczę się

Właściwie to ja nic nie wiem na temat autyzmu i zaburzeń ze spektrum. Owszem, wiem jak się zachowuje mój syn, w porównaniu do innych dzieci. Przecież jestem z nim od 13 lat. Kiedy był malutki, trzymał się mojej nogi, spodni, spódnicy, ręki, czego tylko mógł, byle tylko go gdzieś nie zostawić. W piaskownicy bawił się dopóki ja z nim tam siedziałam. Jak tylko szłam na ławkę, zbierał swoje manele i rzucał je na czarną ziemię i żwir obok ławki, a sam siadał między moimi stopami. Wtedy miał może rok… Nie interesowały go kontakty z innymi dziećmi. Nie patrzył na nie, nie szedł obejrzeć co robią. Mówić zaczął wcześnie i dość ładnie. Potem jak już chodził do przedszkola, które do tej pory wspomina jako „masakrę”, Panie mówiły, że ma bardzo bogaty zasób słów, rozumie już „dorosłe” żarty i używa słów, których one same nie używają. Dla niego nic nigdy nie było śmieszne. Było zabawne. Nikt nie był fajny, tylko miły, dobrze ułożony. Jeśli udało mu się zawrzeć przyjaźń, było to na śmierć i życie! Często później cierpiał, gdy okazywało się, że jego przyjaciel za tydzień ma już innego przyjaciela. Na placu zabaw, gdy podchodziło do niego dziecko i pytało: jak masz na imię? Duży spinał się, mówił TING! i uciekał jak najdalej mógł. W szkole i w przedszkolu też było niefajnie, o czym jeszcze będzie. Nie umiem pisać o nim chronologicznie, więc muszę skakać od niemowlęctwa, poprzez szkołę, przedszkole i znów wracać do najmłodszych lat jego życia. W pewnym momencie pojawił się Mały, co też nie przeszło bez echa w relacjach Dużego z innymi osobami. Kiedyś przyszedł do nas mój kuzyn z narzeczoną, prosić nas na ślub. Duży miał wtedy ze 3 lata. Jak tylko weszli, natychmiast uciekł i skrył się pod fotelem. Pozostał tam prawie przez całą wizytę. Wstydziłam się, nie wiedziałam dlaczego i po co on to robi. Tym bardziej, że dzień później zadzwoniła do mnie moja ciotka, mama kuzyna i powiedziała: słuchaj, Marta powiedziała, że Wy go chyba bijecie, bo on się boi do ludzi wyjść… Myślałam, że umrę z rozpaczy. Chodziłam wtedy do przedszkolnego psychologa i opowiadałam o Dużym i jego zachowaniach. Mówiłam lekarzom i innym osobom. Słyszałam tylko, że wyrośnie! Każde dziecko rozwija się inaczej i mam się nie przejmować. Ale jak tu się nie przejmować, kiedy różnice w zachowaniu między moim synkiem a innymi dziećmi były widoczne na kilometr… Czeka mnie dużo nauki i dużo książek do przeczytania. Aktualnie zaczynam poszukiwania książki „Świry, dziwadła i Zespół Aspergera”. 

Dodaj komentarz