”Lepiej wstać o 8 rano po zakupy w Biedronce, niż na 12 do szkoły.”
Duży
Lepiej, prawda? 😁
Dwóch braci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, matka i ojciec z ZA, cztery koty. I to wszystko w mieszkaniu na pierwszym piętrze, w dużym mieście w centralnej Polsce.
”Lepiej wstać o 8 rano po zakupy w Biedronce, niż na 12 do szkoły.”
Duży
Lepiej, prawda? 😁
-Co dziś na obiad? – zainteresował się Duży, patrząc na 3 reklamówki wypchane zakupami.
– Hmmm.. – zastanowiłam się, bo chociaż żarcia nakupiłam full, to jakoś nie pomyślałam, że jeszcze obiad… – Mam kawałek rybki. Chcesz?
– Chcę!
– Mam jeszcze pulpeciki, też chcesz?
– Dziękuję, pozostanę przy rybie. Od ryby jest się mądrym, od pulpetów grubym
…No to kurna już wiadomo, dlaczego nie jestem szczupła..
😉
Dziś na obiad Mały zamówił sobie pizzę, za którą sam zapłacił. Parę chwil później, wpadł wzburzony do kuchni:
– Do wywalenia ta pizza! Do wywalenia! – krzyczał z rozpaczą.
– Co? Dlaczego? Co się stało? – wygrzebałam się spod sterty przeterminowanych torebek z przyprawami, które właśnie porządkowałam.
– Bo Duży jest okropny! Siedział i gapił się tylko, a Marcelek (jeden z naszych kotów), wylizał mi wszystkie kawałki! A on go nawet nie odgonił!
– Duży, czeeeeemu nie odgoniłeś kota, skoro widziałeś, że liże pizzę Małego? – zapytałam baaaardzo łagodnie..
– No bo jak już wylizał, to po co go miałem odganiać? Przecież pizza i tak już była polizana..
Dajcie mi siłę, bo wyjdę z siebie.. 😀
Duży niedawno został zaproszony na rozmowę z terapeutką, w pewnej Bardzo Ważnej Sprawie. Oboje byliśmy mocno podekscytowani. Duży poszedł, ja zostałam na korytarzu. Wrócił po pięciu minutach.
– No i co? Co ustaliliście z Panią A? – zapytałam gorączkowo.
– Że będę robił coś z M. I że ona nie wiedziała, że ja potrafię robić takie fajne filmy! I że to bardzo fajnie! Powtórzyła to z milion razy!
– To chyba super, że Pani A tak Cię chwaliła? Nie cieszy Cię to?
– Nie, bo ja poszedłem do niej po konkrety, a nie żeby milion razy powtarzała to, co ja już wiem…
Oj ciężko będą z nim mieli pracodawcy. Albo pracownicy… 😉
Stoję przed planem lekcji Dużego. Gapię się, analizuję..
– Geografia z panią G. Technologie graficzne z panem P. Polski z panią K. Informatyka z… Hmm. Duży, z kim masz informatykę?
– No z panem od informatyki!
Tia. Głupio mi, że się nie domyśliłam.
Syn mój starszy, Duży, potrafi nas zaskoczyć, o czym już niejednokrotnie pisałam. Dziś znów poczułam się dumna, że Duży tak świetnie idzie do przodu!
Jechaliśmy samochodem do domu, razem z Najlepszym Fotografem Pod Słońcem ;-)-
-Duży, opowiedz mi, co Ty lubisz robić najbardziej? Jakąś jedną rzecz, taką Twoją ulubioną. Co jest Twoim „konikiem”? – zapytał NFPS.
– Ja nie mam konia. – odrzekł Duży, zgodnie z prawdą przecież.
– Tak się tylko mówi! – NFPS pośpieszył z wyjaśnieniami.
– Ja mam całą zagrodę! – przerwał mu Duży.
Ryknęłam śmiechem, bo czyż to nie była przenośnia idealna? Duży ma wiele zainteresowań, choć wszystkie dotyczą komputera. Jestem dumna, że wiedział o co chodzi i jeszcze tak cudownie odpowiedział!
Hura! Mój syn jest BOSKI!<3
Jestem. Wróciłam. Przez zmianę czasu, choć niewielką, wciąż brakuje mi godziny. Nie ogarniam ani siebie, ani chłopaków. BDZA wyjechał na 3 dniowe szkolenie, więc teraz to ja zostałam sama 😉 Mały się rozłożył, więc zamiast do kina, poszłam z nim do lekarza. Antybiotyk wypisany, czeka w pogotowiu, gdyby nie chciało się poprawić. Duży wczoraj nie poszedł na pierwszą lekcję, bo zaspał. Budzik ustawił, ale zostawił wyciszony telefon w moim pokoju. A ja spałam jak zabita po podróży..
– Mamo! Zaspałem! – wrzasnęło mi nad uchem o 8.50. Wybudzona z głebokiego snu, zerwałam się na równe nogi, nie bardzo wiedząc gdzie właściwie jestem i dlaczego szkocki room service wrzeszczy do mnie mamo… Dziś było trochę lepiej. Duży poszedł do szkoły na czas. Kiedy wrócił, opowiedział mi:
– Powiedziałem mojej koleżance z ekipy komplement. Wcale to nie miał być komplement. Powiedziałem jej prawdę, a ona się ucieszyła i powiedziała, że to najmilsza rzecz, jaką mogła ode nie usłyszeć. Bo ona a depresję mamo. Musi brać antydepresanty. I powiedziała mi, że ma czasem myśli samobójcze. To powiedziałem jej, że nie może się zabić, bo jest mi potrzebna w ekipie przy grze. Nie rozumiem dlaczego się ucieszyła…
*******
Kiedy byłam w Szkocji, mąż mój wysyłał mi raporty z opieki nad dziećmi. Szczególnie dwa z nich są cudowne. Dotyczą spostrzeżeń poczynionych przez Małego 😉
„Wracamy z Małym z parkingu, gadając sobie o głupotach a tu zaczepia nas elegancka starsza pani pytajac Małego czy zbiera kasztany. Mały powiedzial że tak, wziął kasztany i ładnie podziękował. Pani powiedziala, że kiedyś zbierała kasztany dla wnuczków, a teraz są dorosłe. Mały w windzie mowi ze bardzo miła pani, ale pewnie jej smutno, że ma dorosłe wnuczki i przykro jej, że nie ma dzieci. Nie mógł pojąć, że nie da się mieć wnuczków bez dzieci.”
” Tato nie jestes stary, starość zaczyna się w wieku 51 lat. Tato, wszystkie twoje dziewczyny uciekły, jak zobaczyły w kryształowej kuli Gimbusa (czyli Dużego 😉 ). Tylko biedna mama tam nie zajrzała, bo by uciekła na drzewo.”
Kocham ❤
🙂
– Dziś na grafice cyfrowej, musiałem odtworzyć loga: adidasa, apple i google. Pan jest całkiem fajny i wcale nie jest takim Hobbitem, jakim go zapamiętałem z dni otwartych. Jest jednym z większych Hobbitów, wśród tych, których znam! – opowiedział mi Duży,wchodząc do domu.
– I jeszcze szedłem dzisiaj z przystanku do szkoły z Panią T. Bo jechała tym samym autobusem co i ja. Bo też mieszka na Widzewie, wiesz?!
– To fajnie. Mieszka gdzieś w naszej okolicy? – zainteresowałam się, skoro tak żywo o tym opowiadał..
– Nie wiem, nie pytałem, nie obchodzi mnie to… – odpowiedział mój syn i jakby nigdy nic poszedł do pokoju…
To jak to jest? Zdał mi tylko relację? Czy cieszył się dzisiejszym dniem?
😂😉
Dziś prezentuję drugie wypracowanie Dużego, napisane krótko po tym Wielkanocnym. Doskonale ukazuje jak Aspie postrzega świat, a nawet może pomóc „otworzyć oczy” na pewne tematy… Tytuł: Czym jest dla mnie Polska.
Dla mnie Polska to nic więcej niż ziemia, na której żyje dużo osób mówiących tym samym językiem i mającymi te same zwyczaje (nie wszyscy).
Nasz kraj ma dużą historię, lecz nie można powiedzieć że bardziej ciekawą od innych Państw.
Każdy kraj ma coś czym się wyróżnia. Wiele osób mówi że ich kraj jest lepszy od innych, lecz ja uważam że nie ma krajów lepszych i gorszych, bo każdy jest wyjątkowy na swój sposób.
Według mnie, nie ma czegoś takiego jak ziemia należąca do kogoś… ziemia jest tylko ziemią, bo co to za różnica, do kogo należy. Na tej ziemi cały czas mogą mieszkać ludzie.
Tak samo Ludzie. Nie ma lepszych i gorszych, ponieważ każdy jest inny.
Dla mnie ten kraj to tylko ziemia na której mieszkam, równie dobrze mógłbym być Rosjaninem, albo Niemcem…
Żyje w tym kraju masa ludzi, o różnych poglądach i charakterze.
Lubie tu mieszkać. W moim mieście, czyli Łodzi na widzewie wschodzie.
Znam tam każdy zakamarek.
Nie zamierzam się z tego miasta przeprowadzić.
Nie stety jest całe rozkopane więc ciężko gdzie kolwiek dojechać.
Nie mogę się doczekać kiedy remonty zostaną skończone.
Jedyne co mógłbym zmienić w moim kraju, to polityków.
Nasz prezydent rywalizuję obecnie z Andrzejem Dudą.
A przez wygłupy mieszkańców moglibyśmy być narażeni na Janusza Korwina-Mikke, który uważa wszystkich niepełnosprawnych za debili.
Nasi politycy są niepoważni i mają różne zdania i sposoby na władzę.
Nie obchodzi ich szczęście ludzi, tylko pieniądze.
Przez remonty, cały czas rozkłady autobusów się zmieniają i mam dość tych ciągłych korów.
Przez nie nie raz spóźniam się do szkoły.
Cieszy mnie też to że każdy może wyznawać taką religie jaką chce.
Mamy nauczania indywidualne dla osób z trudnościami oraz terapie dla osób niepełnosprawnych psychicznie, albo społecznie. Więc mój kraj uważam za dobry.
Mam na imię Katarzyna i JESTEM. Oddycham, mówię, spotykam się ze znajomymi, kicham, jem, chodzę i robię wszystkie inne rzeczy, które wykonują ludzie na co dzień. Oprócz tego jestem również mamą dwóch chłopców z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, szesnastoletniego Dużego z Zespołem Aspergera (ZA, AS) i prawie dwunastoletniego Małego z autyzmem dziecięcym (HFA). Jestem też żoną prawie czterdziestoletniego M, również z Zespołem Aspergera. Żyje nam się dobrze, mimo tego, że bywa ciężko. Oprócz autyzmu, mamy trzy koty. Dachowce. Łatka, Marcelka i Tosię. Łatek jest z nami najdłużej. Kochamy go miłością szczerą, ponieważ jest bardzo wdzięcznym stworzeniem. Marceli jest autystą, a Tośka kocha mizianki. Może nie napiszę nic, czego już nie wiadomo, ale KOT TO NIE PIES! Wiadomo, że różnią się wyglądem, co widać na pierwszy rzut oka, ale najbardziej różnią się zachowaniem. Psy są spontaniczne, kochają nas bezgranicznie i zawsze, są gotowe do zabawy w każdej chwili, przychodzą na wezwanie i mają miękkie języki. A koty… Łażą własnymi drogami, zauważają nas tylko, kiedy są głodne, można na nie „kiciać” bez końca, ale jeśli robi się to w niewłaściwym czasie, to nic z tego. Nie przyjdą. Nawet nie zaszczycą „kiciającego” spojrzeniem. Języki mają ostre jak szpileczki i jak poliżą to nie zostawiają mokrego śladu. Patrzą przed siebie niewidzącym wzrokiem, powodującym ciary u współmieszkańcow (tak, tak, kotów się nie posiada. Z kotami się mieszka.) Albo godzinami polują na niewidzialne muchy. Czasem przynoszą do domu łupy w postaci myszy, chrabąszczy, jaszczurek. Ale! Nikt nie mruczy tak cudownie, jak kot! Nie kręci ósemek między torbami, kiedy wracamy z zakupami do domu. Pies szczeka, hałasuje, skacze, liże jak wściekły, kot ZASZCZYCA nas swoją uwagą. Buszuje wsród toreb, uważnie wyławiając torebki z karmą, podczas gdy psiak rzuca się na wszystko co pachnie kiełbasą, bo akurat koło niej leżało w torbie i przeszło zapachem 😉 Koty wychowywane na karmie kociej, nie wiedzą co robić z tzw. ludzkim jedzeniem. Moje najpierw wąchają, potem nieśmiało szturchają łapką, żeby na koniec porzucić plasterek gdzieś na środku kuchni i zapatrzeć się na mnie wyczekująco: „no dobra, zabawa była fajna, teraz dawaj jeść”. Nocą cudownie ogrzewają plecy, stopy i inne części ciała, dopóki coś im nie odwali i nie zerwią się na równe łapy, żeby pobiegać po mieszkaniu bez celu, pomiauczeć głośno, żeby wszyscy usłyszeli i wstali, bo kot chce zjeść i ma życzenie, żeby go w tym czasie głaskać (tak właśnie było ostatniej nocy..). A kiedy my się już wybudzimy, zabieramy się do głaskania, kot zmienia zdanie i smacznie zasypia na górnej półce drapaka. A my leżymy dwie godziny z oczami utkwionymi w suficie i obmyślamy nowe notki na bloga… Marceli czasem biega po ścianach. Urządza sobie taki Matrix. Rozpędza się w pokoju, biegnie do kuchni, gdzie wskakuje na ścianę i zasuwa po niej kawałek, po to aby zawrócić do pokoju i całą lataninę rozpocząć od nowa… Wszyscy MY, kochamy nasze koty. Są cudownymi towarzyszami smutków i radości naszych dzieci. Lekarstwem na migrenę, na ból kręgosłupa, na doła. Są KOTAMI.
Po co to wszystko napisałam? Ano zaraz wyjaśnię. Czy czytając chociaż część zachowań kocich, nie poczuliście, że to coś znajomego? Kiedyś trafiłam na książeczkę pt: „Wszystkie koty mają Zespół Aspergera”. No i… mają! Zupełnie jak autystyczne dzieci, zapatrujące się na coś, co je interesuje, wyłączające się z życia… Mówisz do nich, wołasz i nic. Jedzą mocno wybiórczo, tylko to, co im pasuje. Daję im coś nowego, obejrzą powąchają, odłożą. Proszą o tosty, które jedliby na śniadanie obiad i kolację.. Siedzą spokojnie, aby za chwilę zerwać się i wpaść w szał.. Biegają, trzepoczą, krzyczą.. W nocy potrafią sprzedać kopa przez sen. Uszczypnąć, ugryźć, podrapać, kiedy czują się zagrożone. Z toreb zakupowych bezbłędnie wyławiają słodycze, które kupione zostały na cały tydzień, z zamiarem schowania ich do szafki (hahaha, tiaaa…). Za chwilę przychodzą się przytulić, pragną głaskania, docisku lub drapania po plecach. Godzinami mogą bawić się jedną piłką… A jak mają kota, to bawią się razem! 😉 I tak właśnie dziś w nocy wymyśliłam, kiedy to właśnie Łatek zapragnął mojego towarzystwa przy misce, a kiedy już zasnął, wstał Mały, żeby mi powiedzieć, że wstał i nie może zasnąć, że autyzm i koty, to jedno i to samo 😉
Wniosek z tego taki, że każda autystyczna rodzina powinna mieć kota… Nie zajmie wiele czasu wzajemne poznanie się i zaakceptowanie swoich nawyków, ponieważ są one identyczne.. Nie mam nic przeciwko psom, kocham je i może kiedyś nawet znowu w domu zamieszka z nami pies, ale póki co, koty są jedynymi stworzeniami, które się z nami asymilują. Pozdrawiam wszystkich kociarzy (autystycznych i nie), a niekociarzy zapraszam do zawierania bliższych znajomości z kotami i zażycia chociaż trochę felinoterapii. Życie od razu staje się łatwiejsze 😉