Po raz kolejny przekonałam się jaką ulgę i spokój przyniosły mi diagnozy chłopaków. Duży zadzwonił do swojego kolegi, który jest na działce, żeby zapytać czy wraca dziś z rodzicami do domu. Po chwili przychodzi do mnie i mówi:
– Odebrała mama M, bo jego nie ma. Powiedziała, że poszedł nad zalew się wykąpać. Nie rozumiem po co on chodzi się kąpać w zalewie, skoro ma prysznic w domu…
Przed diagnozą już bym się zdenerwowała, że głupoty takie gada, a teraz tylko się uśmiałam i wyjaśniłam, że nie poszedł się umyć, tylko popływać. Każdego dnia dziękuję za to, że mamy diagnozy, dzięki czemu jest nam łatwiej żyć.