Duży - Zespół Aspergera

No nie

Oboje z Dużym lubimy płatki kukurydziane w cukrze, pewnej amerykańskiej firmy. Niestety w Polsce nie sprzedawane, a jeśli już gdzieś są, to w cenie 25 zł za pudełko.
– Szkoda, że takie drogie. – mówi Duży. – Ale umiem sobie z tym poradzić. Dosładzam nasze płatki kukurydziane. Są w 4/8 tak dobre jak tamte. A nawet mogę powiedzieć, że w 5/10.
– Mozesz też powiedzieć, że w 1/2. Albo w połowie. – wtrącam.
– No to już za dużo powiedziane, mamo.
Czysta matematyka 😁

Mały - Całościowe Zaburzenie Rozwoju - autyzm dziecięcy

Von Smarken

Wczoraj uczyliśmy się z Małym do sprawdzianu z historii.

– Żelazny kanclerz nazywał się Otto Von Bismarck. – powtarzam do znudzenia. 

– Bismark. – powtarza Mały, który pewnych rzeczy musi uczyć się przez skojarzenia.

Dziś rano szybka powtórka materiału w drodze do szkoły: –

– Żelazny kanclerz? – pytam. 

– Nie pamiętam.

– Otto Von.. – podpowiadam. 

– Otto Von Smarken! – wykrzykuje radośnie Mały i gna do szkoły, niechybnie po pałę z historii. Ale co tam! Smarken zrobił mi dzień!

Duży - Zespół Aspergera

Kiedy

-Maaaamo, kiedy ta szkoła się skończy? – Duży jest dziś mocno zrezygnowany.
– Za póltora roku. W 2020. – odpowiadam.
– To jeszcze dużo czasu. – stwierdza Duży. – Może nie będę już żył?
– Co Ty opowiadasz? – denerwuję się.
– No wiesz, przecież wszystko może się zdarzyć. Może zachoruję? A może potrąci mnie samochód?
W tonie Dużego wyczuwam nutkę prowokacji. Daję się ponieść.
– A może ja już nie będę żyła? Ale miałbyś luzy, co? – mam nadzieję, że Duży odpowie tak, jak bym tego chciała. Niestety..
– Miałbym ciężej. Musiałbym się dodatkowo zajmować Małym. – po chwili zastanowienia, uważam, że ta odpowiedź jest jednak lepsza od tej, której oczekiwałam.
– Ciekawe jak to jest nie żyć. Mógłbym leżeć i przez wieki nie robić nic. – ciągnie Duży.
Nie słucham już dalej. Rozmyślam co będzie, kiedy nas zabraknie. Przeraża mnie to i przerasta.

Mały - Całościowe Zaburzenie Rozwoju - autyzm dziecięcy

Zbyt radosny psycholog

Mały ma w szkole zajęcia z Panią Psycholog. Ostatnio była na lekcji w jego klasie. Podejrzewam, że rozmawiała z dziećmi o przemocy psychicznej. Małemu chyba nie bardzo temat do gustu przypadł, bo jego opowieść o tym jest pełna negatywnych uczuć i mało spójna.
– Ale jak jesteś z PP sam na zajęciach to jest fajnie? – pytam.
– Taaak. Ale nie zawsze.
– A co jest niefajnego?
– Pani jest zbyt radosna. Ona kocha swoją pracę, ale chyba tylko dlatego, że nie musi UCZYĆ tych dzieci.
No tak. Skoro nawet dzieci z autyzmem widzą frustrację nauczycieli, ich zmęczenie i niechęć do swojej pracy, to chyba żle się dzieje w szkołach..
BTW. Pomimo zaleceń w Orzeczeniu o Potrzebie Kształcenia Specjalnego, Mały nie dostał godzin indywidualnych. Czekam na uzasadnienie i ruszam z odwołaniem.