Dzień dobry!
Mój syn oficjalnie zakończył edukację w gimnazjum! Szybko poszło.. Nawet na gali nie chciał zostać. A wszystko przez…
– Mamo! Osa! Osa! – darł się Duży na parkingu, wymachując rękami, gdy ja otwierałam samochód, a wokół latała śnięta mucha.
– Gdzie ta osa? – wytężyłam wzrok.
– TU!
– Dobra, nie krzycz i wsiadaj. – zaprosiłam dziecko.
Całą drogę do szkoły martwił się, że będzie musiał tam być. Z klasą. Na apelu. Kiedy jego wychowawczyni zaproponowała, żebyśmy od razu zabrali dokumenty, był wniebowzięty. Pożegnaliśmy się pięknie i poszliśmy polować na panią od polskiego.-
– To dziewczę chodziło z Tobą do klasy? – zapytałam na widok znajomej mi buzi.
– Tak. To ta, której powiedziałem, że ma koński ryj.
– Konie są ładne! – wtrącił Mały.
– Taaaa, pod warunkiem, że nie nosi się ich na twarzy. – Duży ani myślał spostrzec inne osoby wokół, tylko dawał czadu po swojemu… Ale za to, kiedy wręczaliśmy polonistce zapachową świeczkę, Duży walnął przemowę
:- Mamy dla Pani świeczkę, żeby Pani oświecała następnych uczniów!
Wymyślił sam, całkiem w punkt. Jestem dumna.
Wszystko przez muchę na parkingu…
Ale mamy to! I
WRESZCIE SĄ WAKACJE!

