Moje wszystko

Uczucia

Jest taki Chłopiec, autysta, przyjaźnię się z jego Mamą. Ten Chłopiec, opowiedział swojej Nauczycielce o jednej pani, którą chyba lubi. Opowieść była wzruszająca, że Nauczycielka i Mama Chłopca, miały łzy w oczach. A było tak:

Mama Chłopca, szła korytarzem szkolnym, kiedy zaczepiła ją Nauczycielka i zapytała:-

– Jaką ma Pani koleżankę, która mieszka w Pałacu Kultury?

Mama Chłopca bardzo się zdziwiła, ale wiedziała o kogo chodzi.

– To koleżanka, która mieszka wysoko, na 10 piętrze, Chłopcu bardzo podobał się widok z jej okna, powiedział, że tu jest jak w Pałacu Kultury.

Okazało się, że Chłopiec, opowiedział Nauczycielce więcej.

– Ta koleżanka Mamy, jest dla mnie taka, jak nikt nigdy dotąd. Jak coś obieca, to choćby miała umrzeć, to słowa dotrzyma. Gdyby Dziewczynka z zapałkami, miała taką mamę, nigdy by nie umarła..

 I ja się wzruszyłam słuchając tego, z powodów osobistych. Autyści są uczuciowi i wrażliwi. Nikt mi nie powie, że nie..

🙂

Mały - Całościowe Zaburzenie Rozwoju - autyzm dziecięcy

Kolczyki

Przymierzam moje wymarzone  kolczyki, które kupiłam sobie w Edynburgu. Duuuuuuże koła. Mały stoi obok i się przygląda.

– Ładnie wyglądam? – kiwam głową na boki, żeby poruszyć kolczykami.

– Eeeeee… To nie Twój styl… – mówi z obrzydzeniem  moje  dziecko, znawca i kreator mody, oraz stylista własnej matki…

😉

Duży - Zespół Aspergera

Wyzwanie

Przed Dużym stoi nie lada wyzwanie. Musi się spiąć i dać radę z różnymi dojrzałymi obowiązkami, które za chwilę na niego spadną. Jestem z niego bardzo dumna, ale jednocześnie boję się czy podoła. W związku z tym, wzięłam go na rozmowę…

– Musisz zrozumieć, że to bardzo poważna sprawa, a nie zabawa. – zaczęłam wykład. Potem wygarnęłam temat o odpowiedzialności, dorosłości i o tym, że to, co teraz zrobi, może zaważyć na jego przyszłości. Moja ekscytacja sięgnęła zenitu. Czułam, że mam wypieki na twarzy z emocji.. Kuba popatrzył  na mnie z uwagą, westchnął i rzekł:

– No dobra, to teraz powiedz mi coś, czego jeszcze nie wiem, bo póki co omawiasz rzeczy, które już dawno zrozumiałem i przemyślałem…

Zdaje się, że nie doceniam jednak własnego dziecka… I wcale nie chcę, żeby był taki duży i wszystko rozumiał…😂

P. S. Nie puszczę pary z gęby o co chodzi, bo nie chcę zapeszać.

Moje wszystko

Jestem

Jestem. Wróciłam. Przez zmianę czasu, choć niewielką, wciąż brakuje  mi godziny. Nie ogarniam ani siebie, ani chłopaków. BDZA wyjechał na 3 dniowe szkolenie, więc teraz to ja zostałam sama 😉 Mały się rozłożył, więc  zamiast do kina, poszłam z nim do lekarza. Antybiotyk wypisany, czeka w pogotowiu, gdyby nie chciało się poprawić. Duży wczoraj nie poszedł  na pierwszą lekcję, bo zaspał. Budzik ustawił, ale zostawił wyciszony telefon w moim pokoju. A ja spałam jak zabita po podróży..

– Mamo! Zaspałem! – wrzasnęło mi nad uchem o 8.50. Wybudzona z głebokiego snu, zerwałam się na równe nogi, nie bardzo wiedząc gdzie właściwie jestem i dlaczego szkocki room service wrzeszczy do mnie mamo… Dziś było trochę lepiej. Duży poszedł  do szkoły na czas. Kiedy  wrócił,  opowiedział mi:

– Powiedziałem mojej koleżance z ekipy komplement. Wcale to nie miał być komplement. Powiedziałem jej prawdę, a ona się ucieszyła i powiedziała, że to najmilsza rzecz, jaką mogła ode nie usłyszeć. Bo ona a depresję mamo. Musi brać antydepresanty. I powiedziała mi, że ma czasem myśli samobójcze. To powiedziałem jej, że nie może się zabić, bo jest mi potrzebna w ekipie przy grze. Nie rozumiem dlaczego się ucieszyła…

*******

Kiedy byłam w Szkocji, mąż mój wysyłał mi raporty z opieki nad dziećmi. Szczególnie dwa z nich są cudowne. Dotyczą spostrzeżeń poczynionych przez Małego 😉 

„Wracamy z Małym z parkingu, gadając sobie o głupotach a tu zaczepia nas elegancka starsza pani pytajac Małego czy zbiera kasztany. Mały powiedzial że tak, wziął kasztany i ładnie podziękował. Pani powiedziala, że kiedyś zbierała kasztany dla wnuczków, a teraz są dorosłe. Mały w windzie mowi ze bardzo miła pani, ale pewnie jej smutno, że ma dorosłe wnuczki i przykro jej, że nie ma dzieci. Nie mógł pojąć, że nie da się mieć wnuczków bez dzieci.”

” Tato nie jestes stary, starość zaczyna się  w wieku 51 lat. Tato, wszystkie twoje dziewczyny uciekły, jak zobaczyły w kryształowej kuli Gimbusa (czyli Dużego 😉 ). Tylko biedna mama tam nie zajrzała, bo by uciekła na drzewo.”

 Kocham ❤

🙂

Moje wszystko

Wracamy do domu

Dziś był ostatni dzień Kongresu Autyzm Europe. Trzy dni wykładów, warsztatów, spotkań nie pozostało bez echa. Boli mnie wszystko. Nogi, ręce, gardło, nawet biodra od chodzenia. Jednak były to trzy najszczęśliwsze dni w ostatnim okresie. Pomijam fakt, że kocham UK i całe życie uważam, że powinnam się tu urodzić i mieszkać.. Poznałam cudownych ludzi. Posłuchałam co mają do powiedzenia specjaliści z różnych stron świata. Obleciałam wszystkie stoiska w poszukiwaniu inspiracji i materiałów, które uczyniłyby nasze życie lżejszym. Zawiązałam bliższe znajomości z różnymi osobami, z którymi mam nadzieję utrzymywać kontakt, a może i współpracę. Dostałam mnóstwo cukierków ouzo, które uwielbiam. Usłyszałam duuuuużo ciepłych słów, które spłynęły na moje serce jak miód. Doświadczyłam różnych emocji, często skrajnych, w tej samej minucie. Jedno jest pewne. My, rodzice, jesteśmy najlepszymi specjalistami i terapeutami dla naszych dzieci. Sporo metod, o których usłyszałam na Kongresie, wykorzystywałam intuinicyjnie w wychowywaniu moich chłopców, nawet zanim dostaliśmy diagnozy. Oczywiście, że terapeuci, psychiatrzy i inni specjaliści, są nam potrzebni. Wspierają nas, uczą nasze dzieci samodzielności, rozumieją. Są dla naszych dzieci jak drudzy rodzice. Wiedziałam to od zawsze, tylko sobie tego nie uświadamiałam. Bez terapeutów byłoby kiepsko. Dlatego ja dziękuję naszym terapeutom za trud, jaki wkładają w pracę z moimi dziećmi. Bez nich bylibyśmy w czarnej d…. Jutro wracamy. I cieszę się z tego i nie. Ale tęsknię już za KR Łódź i moimi dziewczynami. Do zobaczenia w środę w kinie!

Moje wszystko

Kongres

Kongres Autism Europe. Miejsce całkiem dla mnie. Przypadkiem odkryłam, że drażni mnie wiele rzeczy. Na przykład światła, które przygasają na czas pokazów slajdów, filmów czy występów śpiewaczek operowych z ZA (nawiasem mówiąc śpiewała cudownie!). Lub zmieniający się prelegenci, z których każdy mówi po angielsku, ale wszyscy inaczej. Zmienia się akcent, sposób wymowy… Moja głowa musi wykonać katorżniczą pracę, żeby nadążyć za tymi zmianami, rozpoznać słowa i zacząć rozumieć co się do mnie mówi. Poznaję mnóstwo osób, opowiadam o KR i moich dzieciach. Ogląsam zabawki sensoryczne, programy do porozumiewania się dzieci niemówiących z rodzicami, maty z ruchomymi obrazami, książki, foldery o szkołach i  innych rzeczy. Cieszę się każdą chwilą. Kocham Anglików! Uwielbiam ten język. Mogę go słuchać godzinami. Zobaczyłam przy pomocy nowoczesnego sprzętu, jak się czuje dziecko z autyzmem w centrum handlowym. Wstrząsające doświadczenie… Jestem szczęśliwa, że tu jesteśmy. Dziękuję! 

Duży - Zespół Aspergera

Co nowego

– Dziś na grafice cyfrowej, musiałem odtworzyć loga: adidasa, apple i google. Pan jest całkiem fajny i wcale nie jest takim Hobbitem, jakim go zapamiętałem z dni otwartych. Jest jednym z większych Hobbitów, wśród tych, których znam! – opowiedział mi Duży,wchodząc do domu.

– I jeszcze szedłem dzisiaj z przystanku do szkoły z Panią T. Bo jechała tym samym autobusem co i ja. Bo też mieszka na Widzewie, wiesz?!

– To fajnie. Mieszka gdzieś w naszej okolicy? – zainteresowałam się, skoro tak żywo o tym opowiadał..

– Nie wiem, nie pytałem, nie obchodzi mnie to… – odpowiedział mój syn i jakby nigdy nic poszedł do pokoju…

To jak to jest? Zdał mi tylko relację? Czy cieszył się dzisiejszym  dniem? 

😂😉

Duży - Zespół Aspergera

Wypracowanie drugie

Dziś prezentuję drugie wypracowanie Dużego, napisane krótko po tym Wielkanocnym. Doskonale ukazuje jak Aspie postrzega świat, a nawet może pomóc „otworzyć oczy” na pewne tematy… Tytuł: Czym jest dla mnie Polska.

 

Dla mnie Polska to nic więcej niż ziemia, na której żyje dużo osób mówiących tym samym językiem i mającymi te same zwyczaje (nie wszyscy).
Nasz kraj ma dużą historię, lecz nie można powiedzieć że bardziej ciekawą od innych Państw.
Każdy kraj ma coś czym się wyróżnia. Wiele osób mówi że ich kraj jest lepszy od innych, lecz ja uważam że nie ma krajów lepszych i gorszych, bo każdy jest wyjątkowy na swój sposób.
Według mnie, nie ma czegoś takiego jak ziemia należąca do kogoś… ziemia jest tylko ziemią, bo co to za różnica, do kogo należy. Na tej ziemi cały czas mogą mieszkać ludzie.
Tak samo Ludzie. Nie ma lepszych i gorszych, ponieważ każdy jest inny.
Dla mnie ten kraj to tylko ziemia na której mieszkam, równie dobrze mógłbym być Rosjaninem, albo Niemcem… 
Żyje w tym kraju masa ludzi, o różnych poglądach i charakterze.
Lubie tu mieszkać. W moim mieście, czyli Łodzi na widzewie wschodzie.
Znam tam każdy zakamarek. 
Nie zamierzam się z tego miasta przeprowadzić.
Nie stety jest całe rozkopane więc ciężko gdzie kolwiek dojechać.
Nie mogę się doczekać kiedy remonty zostaną skończone.
Jedyne co mógłbym zmienić w moim kraju, to polityków.
Nasz prezydent rywalizuję obecnie z Andrzejem Dudą.
A przez wygłupy mieszkańców moglibyśmy być narażeni na Janusza Korwina-Mikke, który uważa wszystkich niepełnosprawnych za debili.
Nasi politycy są niepoważni i mają różne zdania i sposoby na władzę.
Nie obchodzi ich szczęście ludzi, tylko pieniądze.
Przez remonty, cały czas rozkłady autobusów się zmieniają i mam dość tych ciągłych korów.
Przez nie nie raz spóźniam się do szkoły. 
Cieszy mnie też to że każdy może wyznawać taką religie jaką chce.
Mamy nauczania indywidualne dla osób z trudnościami oraz terapie dla osób niepełnosprawnych psychicznie, albo społecznie. Więc mój kraj uważam za dobry.