– Masz pęcherz! – Mały macnął mnie po pięcie.
– Nie. To tylko taki mały tłuszczak. Mam go odkąd pamiętam.
– Nie. Masz pęcherz.
– Nie mam, to nie pęcherz, chociaż trochę tak wygląda.
– Masz pęcherz!
– Nie mam!
– To czym trzymasz mocz?
Pokonana.. 😉
Dwóch braci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, matka i ojciec z ZA, cztery koty. I to wszystko w mieszkaniu na pierwszym piętrze, w dużym mieście w centralnej Polsce.
– Masz pęcherz! – Mały macnął mnie po pięcie.
– Nie. To tylko taki mały tłuszczak. Mam go odkąd pamiętam.
– Nie. Masz pęcherz.
– Nie mam, to nie pęcherz, chociaż trochę tak wygląda.
– Masz pęcherz!
– Nie mam!
– To czym trzymasz mocz?
Pokonana.. 😉
Nie mogę spać. Zastanawiam się co jest przyczyną niektórych zachowań ludzkich. Ciekawość? Chęć dowalenia komuś? Bezmyślność? Głupota?
W sobotę wróciliśmy z kilkudniowego wypadu. Ja, BDZA i Mały. Duży był w tym czasie sam w domu, o czym już pisałam wcześniej. Podczas naszej nieobecności zmarł sąsiad, który mieszkał nad nami. I teraz taka sytuacja:
Jedzie sobie nasz Duży windą. W niedzielę. My w domu. Do Dużego dosiada się sąsiadka. Nie wiem niestety która, bo Duży ich nie rozróżnia. Patrzy na Dużego i mówi:
– No i co? Zawinął się tata?
Duży oniemiały, zaczyna mielić w głowie to, co usłyszał.
– Jak to się tata zawinął, skoro tata jest w domu? Czy tata zdążył się zawinąć przez te 3 minuty, odkąd wyszedłem z domu? Skoro tata umarł, to kim jest ten tata w domu?
– Aaaa nieee… To nie Pana tata. – zreflektowała się bystrze sąsiadka…
Całe szczęście, że już wróciliśmy z tych wczasów i byliśmy w domu. Gdyby ta sytuacja miała miejsce podczas naszej nieobecności, co ten Duży by przeżył przez te kilka minut w windzie? Może wpadłby w szał? Może przestraszyłby się „na śmierć”? Może przyłożył by sąsiadce? Może…
A co kierowało tą bystrzachą, że zadała takie pytanie? Sąsiedzi nie wiedzą, że Duży ma ZA. Ale nawet gdyby nie miał, to i tak pytanie było nie na miejscu. Ciekawe czy któraś mi się pochwali, że pomyliła mojego syna z synem zmarłego sąsiada. Jeśli tak, nie omieszkam zapytać, co było jej celem, zadając to bzdurne pytanie.. A może sąsiadka też ma ZA?
Uff, wróciliśmy, mogę się pochwalić. W tym roku po raz pierwszy Duży został sam w domu. My wyjechaliśmy na wspólne wczasy, na ponad tydzień, on postanowił że jest za stary na wakacje z rodzicami i bratem, i został. Miałam duszę na ramieniu przez cały pobyt, ale Duży dał radę! Wszyscy (Duży, 4 koty i 2 rybki) żyją, są zdrowi i nie zdziczeli. Z porządkiem w domu trochę gorzej, ale będziemy trenować. Do następnych wakacji ogarniemy temat. Teraz pora na sprzątanie i pranie.. Ale zanim polecę, małe wspomnienie z pierwszego dnia naszego wyjazdu:
Wchodzimy do pokoju. Przy samych drzwiach stoi podwójne łóżko, trochę dalej pojedyncze. Mały patrzy na tatę, potem na „dwójkę” i zawiedziony mówi:
– Aaale małe to moje łóżko.. – po czym spogląda na „jedynkę” – ale jak Wy z mamą się na tamtym pomieścicie?
😉
Dzień dobry!
(Duży ma 17 lat i ZA. W domu był sam, ale żeby była jasność: babcia z dziadkiem czuwali, sąsiadka również była postawiona w stan gotowości, a co 2 dzień przychodziła do nas moja koleżanka, która robiła kroplówki jednemu z naszych kotów. Oczywiście Duży nie był świadomy, że ma obstawę. On ma się usamodzielniać. :-) )