Duży - Zespół Aspergera

Co nowego

– Dziś na grafice cyfrowej, musiałem odtworzyć loga: adidasa, apple i google. Pan jest całkiem fajny i wcale nie jest takim Hobbitem, jakim go zapamiętałem z dni otwartych. Jest jednym z większych Hobbitów, wśród tych, których znam! – opowiedział mi Duży,wchodząc do domu.

– I jeszcze szedłem dzisiaj z przystanku do szkoły z Panią T. Bo jechała tym samym autobusem co i ja. Bo też mieszka na Widzewie, wiesz?!

– To fajnie. Mieszka gdzieś w naszej okolicy? – zainteresowałam się, skoro tak żywo o tym opowiadał..

– Nie wiem, nie pytałem, nie obchodzi mnie to… – odpowiedział mój syn i jakby nigdy nic poszedł do pokoju…

To jak to jest? Zdał mi tylko relację? Czy cieszył się dzisiejszym  dniem? 

😂😉

Duży - Zespół Aspergera

Wypracowanie drugie

Dziś prezentuję drugie wypracowanie Dużego, napisane krótko po tym Wielkanocnym. Doskonale ukazuje jak Aspie postrzega świat, a nawet może pomóc „otworzyć oczy” na pewne tematy… Tytuł: Czym jest dla mnie Polska.

 

Dla mnie Polska to nic więcej niż ziemia, na której żyje dużo osób mówiących tym samym językiem i mającymi te same zwyczaje (nie wszyscy).
Nasz kraj ma dużą historię, lecz nie można powiedzieć że bardziej ciekawą od innych Państw.
Każdy kraj ma coś czym się wyróżnia. Wiele osób mówi że ich kraj jest lepszy od innych, lecz ja uważam że nie ma krajów lepszych i gorszych, bo każdy jest wyjątkowy na swój sposób.
Według mnie, nie ma czegoś takiego jak ziemia należąca do kogoś… ziemia jest tylko ziemią, bo co to za różnica, do kogo należy. Na tej ziemi cały czas mogą mieszkać ludzie.
Tak samo Ludzie. Nie ma lepszych i gorszych, ponieważ każdy jest inny.
Dla mnie ten kraj to tylko ziemia na której mieszkam, równie dobrze mógłbym być Rosjaninem, albo Niemcem… 
Żyje w tym kraju masa ludzi, o różnych poglądach i charakterze.
Lubie tu mieszkać. W moim mieście, czyli Łodzi na widzewie wschodzie.
Znam tam każdy zakamarek. 
Nie zamierzam się z tego miasta przeprowadzić.
Nie stety jest całe rozkopane więc ciężko gdzie kolwiek dojechać.
Nie mogę się doczekać kiedy remonty zostaną skończone.
Jedyne co mógłbym zmienić w moim kraju, to polityków.
Nasz prezydent rywalizuję obecnie z Andrzejem Dudą.
A przez wygłupy mieszkańców moglibyśmy być narażeni na Janusza Korwina-Mikke, który uważa wszystkich niepełnosprawnych za debili.
Nasi politycy są niepoważni i mają różne zdania i sposoby na władzę.
Nie obchodzi ich szczęście ludzi, tylko pieniądze.
Przez remonty, cały czas rozkłady autobusów się zmieniają i mam dość tych ciągłych korów.
Przez nie nie raz spóźniam się do szkoły. 
Cieszy mnie też to że każdy może wyznawać taką religie jaką chce.
Mamy nauczania indywidualne dla osób z trudnościami oraz terapie dla osób niepełnosprawnych psychicznie, albo społecznie. Więc mój kraj uważam za dobry.

Moje wszystko

Piknik

Z domu wyszłam około 6.30 rano, żeby zdążyć na autobus, który w dni powszednie przyjeżdża na przystanek o 6.45, a że jestem gapą i zapomniałam, że to była sobota, musiałam odczekać dodatkowe karne 5 minut. Zimno nie było, ale przy każdym oddechu, z ust leciała  para. Na przystanku kręciło się kilka osób, wszyscy ubrani bardziej stosownie do pory dnia i temperatury, niż ja. Jedna Pani, w żakiecie, długich spodniach i apaszce zaplątanej ciasno wokół szyi, z politowaniem patrzyła na moje gołe nogi i rękawy bluzy podciągnięte do łokci, bo są za szerokie i mnie denerwują jak obijają mi się o nadgarstki. Jedynie torba podróżna, która spoczęła obok mnie na ławce i kubek termiczny z gorącą herbatą, dawały ludziom do zrozumienia, że czeka mnie długa podróż, w trakcie której na bank zdąży się wypogodzić i wtedy mój ubiór stanie się jak najbardziej odpowiedni. Bo właśnie zaczynałam podróż na Śląsk, gdzie miał się odbyć Piknik dla Rodzin Dzieci z Autyzmem. Umówiłam się z jedną Koleżanką i jej Synkiem (autystyk, jak i moi), na drugim końcu miasta. Zabrali mnie spod hipermarketu i pojechaliśmy. Podróż mijała szybko i przyjemnie. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, robiło się coraz cieplej i cieplej. Rozmawialiśmy sobie po drodze o różnych sprawach. Synek opowiadał mi o swojej nowej pasji: wieżowcach. Kiedyś miał okazję obejrzeć widok z mojego balkonu. Powiedział wtedy:

– Ciociu, u Ciebie jest widok jak z Pałacu Kultury!

Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, ale dzięki temu jednemu zdaniu, poczułam, że wreszcie mój dom jest dla kogoś atrakcyjny 😉 Synek ma również inne zainteresowania. Na przykład lubi pociągi, szczególnie Tomka. Nie wiem co ta bajka ma w sobie takiego, że większość autustyków ją uwielbia, przez co ich rodzice tracą fortuny na kolejne modele Tomka i jego przyjaciół 😉 Synek uwielbia też wiatraki. Jego marzeniem jest wejść do kabiny nowoczesnego wiatraka i zobaczyć jak tam jest. Tak wysoko, wysoko… Cudownie jest mieć takie marzenia. Takie po prostu… Nie żadne góry pieniędzy, czy nie wiadomo co jeszcze. Po prostu. Wejść do wiatraka. Dzięki niemu przypomniałam sobie, jak w dzieciństwie marzyłam o szabli muszkietera. Była droga, ale moja babcia stała ze mną w kilometrowej kolejce w DH Central, żeby mi ją kupić. Byłam potem najlepszym Atosem ever!

– Mów do mnie ładnie i z sensem! – mawia Synek. Więc przez 3 godziny  jazdy, obie starałyśmy się z całych sił mówić ładnie i z sensem. Czy wiecie jakie to jest trudne? Bo to co dla nas ma sens, nie zawsze jest takie dla autystyków. I jak się dobrze zastanowić, to tylko ONI mówią z sensem i logicznie do bólu.

Małgorzata, pracownica JiM, opowiedziała mi, jak rozmawiała z moim synem. Z Dużym. Wszystko odbyło się w Fundacji w pokoju Małgorzaty i Prezesa Marcina.

– Duży, przesuń to krzesło. – poprosiła Małgorzata.

– Ale jak? – zapytał  Duży?

Czy to było pytanie z sensem? Dla większości z nas, to zwykłe pytanie. Nikt by się nie zastanawiał jak przesunąć krzesło, tylko po prostu by to zrobił. Tymczasem Duży, posiadacz ZA, musiał mieć konkretną wskazówkę. Czy krzesło przesunąć w prawo, w lewo, w tył…? Najbardziej sesnowne pytanie świata 😉

Więc mówienie z sensem jest naprawdę trudne. Zwłaszcza przez trzy godziny w samochodzie.

Na miejsce dojechaliśmy  koło południa. Przywitała nas głośna muzyka i zajęcia Zumby. Bardzo chciałam na  nie zdążyć i wziąć udział, ale już po pierwszym spojrzeniu wiedziałam, że nie dam rady. Z moim starym kręgosłupem, wypadniętymi dyskami i dyskopatią, nie mogę trząść każdą kończyną oddzielnie. Skończyło się na patrzeniu i wzdychaniu. Poszliśmy obejrzeć nasz pokój do spania. Okazało się, że mamy piętrowe łóżko! 

– Hura! – ucieszyłam się. – Wreszcie będę spała na górze!

Górne łóżko było wąskie, przeznaczone dla jednej osoby. To na dole było szerokie, możnaby spać na nim nawet we trójkę.

– Mama! Piętrowe łóżko! Będę spał na górze! – zaraz po mnie ucieszył się Synek Koleżanki.

– No dobra, to my na dole. – Postanowiłyśmy.

– Mama, ale Ty położysz się ze mną!? – Synek wykazał jednak zaniepokojenie. W rezultacie Koleżanka z Synkiem spali we dwójkę na pojedynczym łóżku na górze, a ja rozwalałam się w pojedynkę na wielkim łożu na dole.

Wieczór należał  do najmilszych. Usiedliśmy sobie przy stołach, jedliśmy i piliśmy, a Adam grał na gitarze i śpiewał. My też śpiewaliśmy. Śmialiśmy się przy tym i wygłupialiśmy, że poczułam się zupełnie wyluzowana, bez zmartwień, bez smutków i trosk. I tak sobie siedzieliśmy do późnej godziny i cieszyliśmy się sobą 🙂

Dziś wstałam wcześnie. 7.30. Na zewnątrz nasi Gospodarze już się kręcili i przygotowywali śniadanie. Znowu usiedliśmy wszyscy razem, jakbyśmy to robili codziennie. Bez barier, bez wstydu, bez zacięcia. Wszyscy ze wszystkimi.

Nigdzie się tak dobrze nie czuję jak na spotkaniach Klubu Rodziców. Czy to Rodzice z mojego miasta, czy z całej Polski, jestem u siebie. Z przyjaciółmi, przed którymi nie trzeba niczego udawać. 

Dziękuję za ten wspólny czas. Do zobaczenia  wkrótce!

Do domu wrociłam o 15. Zmęczona i szczęśliwa. Fotorelację z Pikniku można obejrzeć na profilu facebookowym Fundacji JiM. Było cudownie 🙂

Bardzo Duży ZA

Nasze wszystko

Te wakacje spędziliśmy nad wyraz intensywnie. Chłopcy byli w czerwcu z dziadkami nad morzem. Potem ja i Mały pojechaliśmy  sobie do Świnoujścia, do mojego ukochanego miejsca na Ziemi u mojej Witch. Potem całą rodziną byliśmy na Mazurach, a na koniec kilka dni spędziłam z Małym na wsi  u mojej przyjaciółki. Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów i zabawnych sytuacji. Mąż mój umiłowany, Bardzo Duży Zespół Aspergera, stanął przed ogromnym wyzwaniem, spędzenia tygodnia w towarzystwie MOICH dziewczyn z Klubu Rodziców i ich rodzin. Uważam, że dał radę śpiewająco, ale odbijało się to na naszych różnych rozmowach. Na przykład: idzie mąż mój, BDZA, do łazienki, z obcym ręcznikiem przewieszonym przez ramię.

– To nie jest nasz ręcznik, skąd go wziąłeś? – pytam.

BDZA patrzy na mnie ze zdziwieniem i mówi: 

– No z łazienki..

– W łazience są nie nasze ręczniki, tylko tutejsze – tłumaczę. – Masz, tu jest nasz ręcznik. Jak się umyjesz, przynieś wszystko z powrotem do pokoju.

BDZA wziął NASZ ręcznik i poszedł. Wraca za 15 minut, oddaje mi ręcznik, przybory do mycia  i mówi:

– Masz nasz ręcznik.

– Ten jest Twój, ja mam swój. –  mówię z lekką irytacją w głosie.

– No przecież mówiłaś, że ten jest NASZ!

– …

– Dobra, idę do łazienki przynieść resztę rzeczy.

– Jaką resztę? Przecież wszystko nasze już  przyniosłeś!

– No tamte ręczniki!

– Ale tamte nie są nasze! – zaczynam lekko pokrzykiwać.

– Ale mówiłaś, że mam przynieść WSZYSTKO!

No i tak to właśnie wygląda 🙂 Do Aspie trzeba mówić konkretami, inaczej przyniosą z obcej łazienki WSZYSTKO, co się w niej znajduje  😀

Duży - Zespół Aspergera

Mikrofony

Duży kocha mikrofony. Co jakiś czas kupuje nowy, który ma lepsze coś tam niż poprzedni. Teraz znowu zastanawia się  nad jakimś. Pyta o opinię różnych ludzi, w tym mnie, tatę, znajomych, youtuberów i wszystkich innych, którzy mu się nawiną. Przed chwilą  przyszedł do mnie, usiadł z „rozklaskiem”, westchnął głośno i rzekł:

– Dlaczego ja mam takich  bezużytecznych znajomych? Pytam ich o opinię na temat MIKROFONU, a oni mi odpawiadają, że się nie znają, albo że nie wiedzą. A jeden to przeszedł samego siebie! Wiesz co mi powiedział? Że na moim miejscu wcale by nie kupował, bo ten który mam, jest dobry! Czy Ty mamo też masz takich bezużytecznych znajomych, co w niczym nie potrafią Ci pomóc?

Itym pytaniem właśnie mi uświadomił, że nie! Mam cudownych znajomych, przyjaciół którzy siedzą ze mną w tym samym bagienku i zawsze wiedzą jak mi pomóc! Dziękuję za to, że jesteście! ❤ ❤ ❤