Duży - Zespół Aspergera

Wypracowanie

Zeszłoroczne Święta Wielkanocne były dla nas bardzo znaczące, ponieważ 15 letni wówczas Duży, napisał swoje pierwsze, całkowicie samodzielne wypracowanie. Stękał, jęczał, że nie umie, bo jako Asperger, nie potrafi „lać wody”, a na temat wypracowania „Jak spędziłem Wielkanoc”, napisał jedno zdanie, z konkretną odpowiedzią na pytanie… Powiedziałam mu wtedy, żeby zaczął od prostego zdania: Wstałem o 8 rano. I dodał do niego różne okoliczności, które towarzyszyły temu wydarzeniu, np jaka była pogoda, czy wszyscy już wstali itp. Z jego wysiłków powstał taki oto tekst:

 

„Moja Wielkanoc, nie potoczyła się w jakiś ciekawy sposób, ale i tak muszę to opisać. 
Kiedy wstałem rano w Sobotę Wielkanocną, to zszedłem z łóżka i wyjrzałem przez okno. Oszołomiło mnie. Widziałem płatki śniegu lecące na ziemię.
Mimo, że ten fakt mnie zdziwił, to od razu mi przeszło. 
Poszedłem zjeść śniadanie, ale kiedy spojrzałem na stół zobaczyłem przekrojone jajka na twardo na talerzu, a obok niego jeszcze większy talerz na którym była szynka, polędwica i kilka innych wyrobów mięsnych.
Na ostatnim talerzu znajdował się chleb, a obok talerza stała maselniczka.
Dostałem na mój talerz kilka kromek chleba, i masło żebym mógł posmarować nim tę kromkę. Natomiast zamiast tego obgryzłem tę kromkę i byłem najedzony. Po zjedzonym śniadaniu mieliśmy za kilka godzin pójść do babci i dziadka, ale w międzyczasie musiałem się uczyć. Uczyłem się głównie historii.
Cały czas miałem w głowie obraz starożytnej Ameryki, a w niej Inków i Majów. Nawet nie wiecie jaki byłem rozzłoszczony, kiedy po przyjściu do szkoły okazało się, że ten przedmiot zaliczam za tydzień, ale to już inna historia. Mijały godziny, ja wpatrzony w książkę od dłuższego czasu postanowiłem wstać i odpocząć, do tego celu wziąłem do ręki tablet i poświęciłem resztę czasu na naukę tworzenia animacji w drugim wymiarze, czyli inaczej „kreskówek”, albo „seriali animowanych”, jak kto woli.
Kiedy przyszła już pora na szykowanie się do wyjścia, odłożyłem tablet i pomknąłem w stronę ubrań. Założyłem czarne spodnie i dość dobrze wyglądającą koszulkę (nienawidzę koszul!!!!!!!).
Pogłaskałem jednego z moich trzech kotów, który jest jednocześnie moim ulubieńcem, a on rozanielony zamruczał. Kiedy poszedłem jeszczę w stronę kuchni żeby się upewnić że wszystko jest dobrze, ten kot runął z kanapy na której leżał i biegł w moją stronę, a on do chudych nie należy więc taszczył swoje grube ciało, ale był tak szybki że zanim ja zdążyłem zamknąć kuchnię, to kot już był z nosem w misce.
Po zjeździe windą, i otworzeniu drzwi, ruszyliśmy żwawym krokiem w stronę domu babci i dziadka.
Nie mieliśmy daleko bo Babcia i Dziadek mieszkają w bloku naprzeciwko.
Mijaliśmy wielkie kałuże i przeprawialiśmy się przez wielkie chmury śniegu.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, Babcia i Dziadek nas przywitali i pokazali nam nasze miejsca przy stole.
Na stole w mgnieniu oka pojawiły się miski z barszczem, ja barszczu nie jadam, ponieważ go nie lubię.
Po tym jak rodzice skończyli jeść barszcz, wszyscy dostali kotlety z młodymi ziemniakami. Po otrzymaniu talerza z jedzeniem zacząłem jeść.
To co przygotowała Babcia było wspaniałe, ale po zjedzeniu trzeciego kotleta miałem już dość. Po tym daniu Babcia przyniosła roladę i ciasto kakaowe z jakimś kremem. No i mimo, że myślałem że jestem najedzony, okazało się że zjadłem cztery kawałki ciasta kakaowego.
Kiedy usiadłem na fotelu i myślałem że odpocznę, to Babcia wstała od stołu i wręczyła nam dużo czekoladowych zwierząt i upominek w postaci pieniędzy. Przez resztę czasu siedziałem i rozmawiałem z tatą i dziadkiem na różne tematy, a babcia robiła zdjęcia. Widać było że Babcia i Dziadek cieszą się z naszego przyjścia, byli po prostu przeszczęśliwi kiedy się zobaczyliśmy.
Z pełnymi żołądkami wróciliśmy do domu, gdzie koty nas bardzo gorąco przywitały. Dostałem od mamy upominek, co jeszcze bardziej zwiększyło moją radość.
Po zakończonej aferze, usiadłem w końcu do komputera, aby pograć, oraz w celu przetestowania nabytej dzisiaj wiedzy o animacjach w drugim wymiarze.
Jeszcze przez długi czas rozmyślałem o tym dniu: o tym jak Dziadkowie ucieszyli się jna mój widok, o upominkach, o rozanielonych kotach, oraz o tym jak się męczyłem z nauczeniem do sprawdzianu z historii.
Siedziałem tak do drugiej w nocy w zaciszu, aż pogrążyłem się w sen. Śniłem o tym co się dzisiaj wydarzyło, bo przecież tego dnia nie dało się zapomnieć.”

Dodaj komentarz