Jedziemy. Pociągiem bez przedziałów. Tyłem. Wszyscy słuchają jak Mały komentuje swoje poczynania w grach na Ipadzie. Godzinę temu wszyscy usłyszeli, że „przecież mialaś iść do łazienki!”. Dobrze, że nie powiedział tak, jak zwykle mówi: wyszczać się. Piję kawę za 6 zł,a Mały zajada żelki za 3,50, upewniając się, że opowiemy w domu jak to je wypatrzył na wózku, a ja ich nie widziałam. Ludzie za nami grają w kości.
– Co to za dziwne dźwięki?! – dopytuje Mały z nerwami, a oni niczego nie świadomi, przekomarzają się z chichotem. To młoda para, zakochani…
– Następna stacja: Koło. – brzmi z głośników.
– Czyli za niedługo będziemy na miejscu. – mówi Mały.
Jeszcze 6 h..
😉