Mały kocha się kąpać w pianie. Dziś też wrzucił sobie do wody kapsułkę, plus pędzel do malowania, miseczkę w której rozrabiam farbę do włosów i muszlę, którą jako dziecko przytykałam do ucha, a mama mi wmawiała, że tam morze szumi… Przyłapałam delikwenta, jak nalewa wodę do tejże muszli i wypiją ją, tudzież wypluwa, robiąc fontannę.
– Mały, nie pij z tej muszli… – zdenerwowałam się.
– Dlaczego? Przecież to nie jest muszla klozetowa.
No i właśnie. Dlaczego?
Oglądamy gazetkę ze sklepu. Oferują nam do kupienia szpiegowski budzik, z funkcją dyskretnego nagrywania obrazu, dźwięku i robienia zdjęć.
– Na co komu szpiegowski budzik? – zastanawiam się głośno..
– Ja wiem! Ja! – wrzeszczy Mały. – Żeby nagrywać lwy!
A ja pomyślałam, że niewiernych małżonków.
Nic o życiu nie wiem..
😉