Moje wszystko

Kraniec

Marzy mi się coś fajnego. Poza autyzmem. Do niego już się przyzwyczaiłam i na tym polu siłę do walki mam. Ale w tym „życiu obok”, już nie. Marzę o czymś, co całkiem by je odmieniło i mój sposób myślenia też. Spotkałam już na swojej drodze ludzi, którzy odmienili mnie i moje życie autystyczne, i jestem im za to ogromnie wdzięczna. Ale tym razem chodzi o coś zupełnie innego. Coś takiego tylko dla mnie. Coś co sprawi, że będę chciała więcej i więcej. Że będzie mi się chciało żyć i działać. Póki co, wszystko wydaje mi się niemożliwe do osiągnięcia. Nawet głupi wyjazd na wakacje. Chciałabym móc odpuścić. Olać. Cieszyć się tym co mam. Nie umiem, cholera. Za to doskonale umiem się martwić, denerwować i stawiać czarne scenariusze. Jak to zrobić, żeby wreszcie poczuć się dobrze? Gdybym mogła  jak Martyna Wojciechowska, wyjechać na kraniec świata… Chociaż koniec końców, pewnie bym się nie odważyła i została w domu, stękając jakie to życie jest do bani… 😉

Dodaj komentarz