Wczoraj niemoc intelektualna dopadła mnie jakaś. Wraz z włosami ufarbowalam sobie powieki i uszy. O sprzętach w łazience nie wspomnę. Rozmach wzięłam za duży i miałam bakłażanowwy zlew i wannę, oraz deskę klo. Chciałam zmiksować ciasto na naleśniki. Wyjęłam z szafki toster, podłączyłam do prądu i dopiero jak nie znalazłam dziurek na pióra, skapnęłam się co trzymam w ręku. Podobno dziś najbardziej depresyjny dzień w roku. Odczuwam to bez dwóch zdań! A to była dopiero 14! Do wieczora mnóstwo czasu na robienie głupot..
Dziś mam ciężkie ręce, nogi i powieki. Nic tylko spać pod ciepłą kołdrą w wygodnym łóżku z wielką puchatą poduszką pod głową.. 😉