Moje wszystko

Grrrr

 Poszłam z dziećmi do lekarza, bo kaszlą okropnie jeden przez drugiego. Zwłaszcza Duży. A przecież antybiotyk kończy, drugi już zresztą. Pani doktor osłuchała chłopaków i orzekła, że nie słyszy właściwie nic w oskrzelach, ale kaszel jednakowoż jest niepokojący w związku z czym jutro jadę do znienawidzonej poradni pulmonologicznej. Wprawdzie wizytę mamy wyznaczoną dopiero za tydzień, ale takie czekanie to nic dobrego. Muszę jechać i skomleć pod gabinetem, żeby pani doktor ich zbadała… A wizytę zatygodniową też odbębnimy.. Zagoniłam dzisiaj Dużego do odrabiania lekcji. Ledwo zasiadł do matematyki, od razu poczuł się dziwnie senny.. Upuścił ołówek.. Podrapał się po głowie, rozejrzał, zapytał czy jak skończy to będzie mógł się położyć spać.. Dziwne, że nie wyszłam z siebie i przetrzymałam te wszystkie kręcenia, marudzenia i westchnienia (jaka ta matka okrutna, uczyć mi się każe!!! :D). Bo postanowiłam sobie, że nie będę podnosiła głosu. Nie udało mi się tak do końca, bo Mały dostał pałera i roznosił chałupę na kawałki, a Duży zadania o wędkarzach i rybkach za nic pojąć nie mógł, chociaż naprawdę było mało zawiłe. Pani w szkole zaznaczyła nam lekcje do odrobienia na cały tydzień. Marzę o tym, żeby Duży mógł w poniedziałek do szkoły iść. Jednakże duuuużo ma do nadrobienia, więc z kolei ferie świąteczne przydałyby się już teraz. Koleżanka uświadomiła mi dzisiaj, że ferie zimowe dla naszego miasta zaczynają się 26 stycznia. Tak więc wyszło mi, że ledwie Duży wróci do szkoły po Świętach i zaraz bedą ferie zimowe. Za to później długo, długo nic. Dopiero na Wielkanoc jakiś odpoczynek będzie. No tak, jeszcze Bożego Narodzenia nie było, a ja już o Wielkanocy. Chyba za bardzo wybiegam myślami do przodu. Może dlatego, że bardzo mi się nie chce wymyślać prezentów na Mikołaja.. Poszłam dzisiaj oddać wreszcie sąsiadce 10 zł za koszulę dla Trolla Małego. Zapomniałam przez te wszystkie antybiotyki, latania i progi, że jestem jej winna :/ Dobrze, że mieszka w tej samej klatce co ja, to przynajmniej daleko nie mam. A jutro idę na step. Mimo, że boli mnie gardło. Nie mogę nie pójść i odmówić sobie kolejnej porcji babskich plot i wygłupów. No i oczywiście zrzucenia paru deko (tia..).

 Strasznie nie chce mi się jutro jechać. mam nadzieję, że nie będzie padało. Skończył się Aviomarin, a ja zapomniałam kupić. Mam jakieś tabletki, których jeszcze nie próbowaliśmy. Nie wiem jak Duży zareaguje, czy na przykład nie zaśnie mi w połowie drogi i czy nie będę musiała nieść go na rękach. A waży 25 kilogramów, to chyba nie byłoby mi za wygodnie. W zimowych ciuchach i jeszcze z Małym uczepionym na ręku. Kondycję to ja mam jednak nie najlepszą. Ale i tak lepszą niż rok temu, kiedy jeszcze paliłam. Zwykłe 10 metrów biegu do tramwaju przyprawiało mnie o zadyszkę i konwulsje niemalże. Taka byłam twardzielka, o! Teraz też dostaję zadyszki, ale nie świszczę jak lokomotywa przynajmniej. I naprawdę jestem dumna z siebie, że wytrzymałam już prawie rok. No dobra, 11 miesięcy. Do tej pory takie długie przerwy w niepaleniu miałam tylko podczas ciąż. Dziwne jest to, że na samą myśl o papierosie otrząsam się z obrzydzeniem. A przecież naprawdę lubiłam papierosy. Żeby tak jeszcze M przestał palić. 300 zł co miesiąc zaoszczędzone. Mogłabym nawet przestać cierpieć z powodu progu.. 

 A Wiemdzia właśnie poczęstowała mnie dowcipem na gygy:

 Kto to jest odważny facet?
 Ktoś, kto wraca do domu zalany w trupa, pokryty na całym ciele szminką
 różnych kolorów, pachnący damskimi perfumami, podchodzi do żony, daje jej
 soczystego klapsa w tyłek, po czym mówi:
 -Ty jesteś następna, grubasku…

 😀

  A Sylwka jest dzisiaj moją bohaterką. Za dobre wiadomości i podpowiedzi należy jej się nagroda. A może by tak piwko i babskie ploty? 😉

Dobry rysownik wciąż poszukiwany…

Dodaj komentarz